„Używa słów zamiast broni, urzeka, mści się i z młodzieńczą bezczelnością obnosi po gościńcu małe lusterko, w którym odbijają się i rozpraszają cudze głosy” – pisał o nim przed laty Jakub Skurtys. „Lubiłem i lubię idee, że skrajnie pesymistyczne, wręcz wywrotowo pesymistyczne obserwacje można zapisać w spokojnym rytmie klasycznego wiersza. Że taki nieomal akademicki rygor powoduje, że brzmią one znacznie mocniej niż krzyki Ginsberga” – dodaje sam zainteresowany. Jego poezja skrzy się od nawiązań, polemik i efektownych chwytów, a jednocześnie pozostaje stonowana i elegancka. Czasem „błazen”, czasem „kapłan” – zawsze „we własnej parafii” (cytaty z wiersza „O lecie”, tomik „Ruchome święta”; Biuro Literackie, 2001).
Fot. Andrzej Pilichowski-Ragno
Tomasz Majeran to poeta, prozaik i krytyk literacki. Studiował filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim oraz filozofię na Uniwersytecie Wiedeńskim. W latach 1996–1998 był sekretarzem redakcji miesięcznika „Odra”. Przez trzynaście lat (1996–2009) prowadził Wydawnictwo Pomona, publikujące polską poezję współczesną. Jego teksty krytyczne i literackie ukazywały się m.in. na łamach „Tygodnika Powszechnego”, „Gazety Wyborczej”, „Literatury na Świecie”, „Rzeczpospolitej”, „Przekroju” czy „Twórczości”.
Jako poeta debiutował w 1994 roku tomikiem „Elegia na dwa głosy” (OKiS). W młodzieńczych wierszach Majeran całymi garściami czerpał z twórczości Czesława Miłosza, Ezry Pounda czy Thomasa Stearnsa Eliota. Oprócz niezliczonej ilości nawiązań do klasyków znajdziemy tam sporo śladów „obsesji śmierci”, pesymizmu czy wręcz katastrofizmu, a także… kilka erotyków, które „balansują na granicy wyznania i traktatu filozoficznego”.
Na kartach drugiego tomiku („Ruchome święta”, Biuro Literackie, 2001) Majeranowi wciąż zdarza się nawiązać do Schopenhauera, lecz całość wydaje się zdecydowanie żywsza, nieco odważniejsza formalnie i – przede wszystkim – mocniej nasycona ironią. „Błazenada ta (…) – pisał Jacek Podsiadło – jest błazenadą w wielkim stylu. Majeran igra z czytelnikiem na wiele sposobów, ale jak u każdego poważnego błazna gry te nie kończą się na poziomie dowcipności” („Res Publica Nowa” 1/2002). „To jakiś ozdrowieńczy chlust wody na całą tę (…) powagę bożych pomazańców” – dodawał Karol Maliszewski („Nowy Nurt” 9/1996).
Najbardziej ludyczny był chyba jednak ostatni z wydanych dotąd tomików Majerana. „Koty. Podręcznik użytkownika” (Biuro Literackie, 2002) to zbiór kilkunastu „lekcji” dotyczących kociej duszy… a może bardziej natury języka albo istoty poezji? Lekkie, absurdalne kawałki przeplatane są tu w każdym razie ciężkim, nasyconym metafizyką materiałem. Okazuje się, że koty miewają nie tylko trudne charaktery („te ręce, które łaskawie podają rybę (…) niech spierdalają”), ale też własne „zdanie na temat niebytu”.
Choć – co łatwo zauważyć – Majeran jest pisarzem osobnym, to chętnie wchodzi w (rozumiany jak najdosłowniej) dialog z innymi współczesnymi poetami. Od końcówki lat 90. na łamach rozmaitych czasopism ukazywały się jego wywiady z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem, Marcinem Świetlickim, Jackiem Podsiadłą czy Lechem Janerką. „Pomówmy o wierszach w takim razie…” – pada na początku jednej z tych rozmów i… cóż, żadnego ze wspomnianych nie trzeba do tego szczególnie namawiać. Zwykle obywa się więc bez ploteczek, ekskursów i anegdot. Mówi się o poezji. Ewentualnie o literaturze. Czasem o książkach.
Podobnie rzecz ma się w przypadku projektu realizowanego przez Majerana w ramach stypendium artystycznego m.st. Warszawy. „Kolejne światy” to wywiad rzeka z poetą, tłumaczem i eseistą Piotrem Sommerem. Choć w trakcie rozmowy pojawiają się co jakiś czas ciekawe wątki biograficzne, to całość wydaje się wręcz oldschoolowo zanurzona w świecie tekstów. Jest o poetyckich inspiracjach, procesie twórczym, kłopotach z (auto)interpretacjami, a klimat dyskusji najlepiej oddaje pytanie zadane w którymś momencie przez Majerana: „Chłopie, pamiętasz jeszcze, o co pytałem pół godziny temu?”. Dobrze zgubić się w takim towarzystwie.
Adam Woźniak