„Jestem tanatofobem od siódmego, ósmego, może dziewiątego roku życia. Tak to zapamiętałem. Miałem wówczas pierwszy poważny atak strachu przed śmiercią, który trwał dwa, trzy miesiące” – mówił w jednym z wywiadów. Swoimi wierszami często prowokuje czytelników do podobnych ataków. Pisze o śmierci i przemijaniu. Zarzuca czytelnika „kaskadami przerzutni” (J. Klejnocki, „Lampa” 3/2004), konfrontując go z upływem czasu – tak jak rozumieją go Kohelet, Pascal czy, dla odmiany, fizyka kwantowa. Bywa barokowy, ale tylko w treści – jest „poetą składni” (M. Baranowska, „Tygodnik Powszechny” 21/2004) i cichego monologu wewnętrznego, a nie efektownych fraz.

 Dariusz Suska Fot. Archiwum prywatne

Dariusz Suska to redaktor, dziennikarz, poeta i (już niebawem) prozaik. Urodził się 1968 roku w Złotoryi. Ukończył Wydział Fizyki Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego wiersze tłumaczone były na angielski, niemiecki, hiszpański, francuski, czeski, rosyjski, serbski, szwedzki oraz kataloński. Otrzymał nominacje do Nagrody Literackiej „Nike” (2001, 2005), Nagrody Literackiej Gdynia (2013), Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej „Silesius” (2017) oraz Nagrody Literackiej m.st. Warszawy (2017).

Debiutował w 1992 roku tomikiem „Rzeczy, które były światem” (Zebra). W zbiorze można doszukiwać się inspiracji poezją Zbigniewa Herberta, a także pierwszych przejawów tanatofobii poety. Żywszej i szerszej recepcji doczekał się jednak dopiero trzeci, nominowany do Nagrody Literackiej „Nike”, tomik Suski. O „Wszystkich naszych drogich zakopanych” (Wydawnictwo Czarna Lampa, 2000) pisano, że są „jednym z najbardziej wstrząsających tomików poetyckich ostatnich lat”. Poeta kontynuuje w nim rozważania eschatologiczne, stroniąc przy tym od patosu czy taniej mistyki. Pretekstem do rozważań ostatecznych są dla niego prozaiczne, spacerowe obserwacje wyrażane często językiem stylizowanym na dziecięcy.

Podobnie było na kartach „Całej w piachu” (Wydawnictwo Czarne, 2004), która przyniosła Susce kolejną nominację do Nagrody Literackiej „Nike”. „Natasza, włóż czapeczkę, bo mi się| przeziębisz…” – czytamy w jednym z wierszy. Jest to zapis przygotowań do niewinnego spaceru, który szybko przeradza się w przerażający traktat metafizyczny („…trzymaj mnie za rękę – nakazuje podmiot liryczny – martwe jest pod nami!) / Martwe jest za nami, martwe jest / nad nami, / martwe szczerzy do nas różowymi kłami…” („Fragmenty z roku 2003”). Krytycy podkreślali, że sprawne „skonfrontowanie strasznej samoświadomości dojrzałego człowieka z nieświadomością ufnego jeszcze dziecka” (J. Klejnocki) wzmacnia przekaz wierszy Suski – czyni je tym bardziej makabrycznymi, a nie infantylnymi. Dzieci bawiące się w piaskownicy są tu „całe w piachu”. I tylko one nie wiedzą, że niewinne posypywanie piaskiem ma jeszcze inne, funeralne, konotacje. Doceniano też rytm i „dziwną fabularność”, która może przywodzić na myśl drobne moralitety. „To poezja znakomita” – konkludowała Małgorzata Baranowska.

W kolejnych tomikach Suski dostrzegano drobne korekty idiomu poetyckiego. Pisząc o „Czystej ziemi” (Biuro Literackie, 2008), Karol Maliszewski dowodził, że autor stopniowo porzuca inspiracje twórczością Zbigniewa Herberta czy Jarosława Rymkiewicza i staje się poetą leśmianowskim. W tomie „Duchy dni” (Biuro Literackie, 2012) Paweł Kozioł zauważał „intensyfikację wątków celanowskich”, a na kartach kolejnego („Ściszone nagle życie”, Znak, 2016) przejście od makabry do horroru, „od obserwacji do inscenizacji”. Krytyk podkreślał, że w dawnych wierszach podmiot liryczny skupiał się na recepcji świata. W „Ściszonym życiu” poeta zaś „nie tylko mówi o zmarłych, ale też sprytnie inscenizuje swoje spotkania z nimi. Nie tylko stwierdza bliskość nieżyjących, lecz także przedstawia ją w sposób, którego można się bać”. Temat pozostawał jednak niezmienny – śmierć.

W ramach stypendium artystycznego m.st. Warszawy Suska pracował nad debiutem prozatorskim, który wydaje się naturalnym rozwinięciem wątków podejmowanych przez autora na niwie poezji. Powieść „Poetto” traktuje o losach Sna – trzyletniego chłopca, który zostaje znaleziony martwy na jednej z włoskich plaż. Bohater cudownie ożywa w ramionach kobiety polskiego pochodzenia, która zabiera malca w podróż do Warszawy. Na miejscu zaczynają się dziać jeszcze dziwniejsze rzeczy – Sen podróżuje w czasie i wchodzi w interakcje z ludźmi, którzy doświadczyli Holokaustu, a drugi z bohaterów, nauczyciel fizyki, musi zrewidować swoje poglądy na temat podstawowych praw obowiązujących w jego dziedzinie. To powieść o pamięci, traumie, ale też o czasie i jego relacjach z materią. 

Adam Woźniak