Piotr Orzechowski nie bez przyczyny znany jest jako Pianohooligan. W swojej twórczości i pianistyce faktycznie niewiele sobie robi z norm i konwenansów. Dał o tym zresztą znać bardzo wcześnie, bo już w wieku dwudziestu jeden lat. Przyćmił wtedy ponad czterdziestu konkurentów w prestiżowym konkursie Montreux Jazz Piano Solo Competition 2011, zdobywając Grand Prix. Tego samego roku zajął także – wraz ze swoim High Definition Quartet – pierwsze miejsce w konkursie młodych zespołów na belgijskim Jazz Hoeilaart. Kolejne sukcesy przybywały lawinowo.
Fot. Filip Błażejowski
O!Lśnienia portalu Onet, liczne nagrody „Gazety Wyborczej”, „Rzeczpospolitej” i magazynu „Jazz Forum”, wielokrotne nominacje do Fryderyków i Koryfeusza Muzyki Polskiej – to kilka z wielu wyróżnień z samej Polski, które przez ostatnie piętnaście lat zebrał pianista. Być może największym ze wszystkich są jednak słowa uznania samego Krzysztofa Pendereckiego, który o Orzechowskim mówił m.in., że „potrafi zrobić coś, czego ja bym chyba nie potrafił”. Ma to wyjątkową wagę również dlatego, że to właśnie Pendereckiemu poświęcony był debiutancki album Pianohooligana. Na płycie „Experiment: Penderecki” utwory polskiego kompozytora na duże składy zostały zdekonstruowane i przetłumaczone wyłącznie na fortepian oraz elektryczne pianino Rhodesa, z całym ich wachlarzem możliwości sonorystycznych.
Podobnego przeobrażenia cudzej twórczości pianista dokonał w 2013 roku wraz z Marcinem Maseckim – Orzechowski ponownie za pomocą Rhodesa, Masecki zaś przy użyciu Wurlitzera. Tym razem przedmiotem zainteresowania stały się klawesynowe koncerty J.S. Bacha. W tym samym roku ukazał się również płytowy debiut jazzowego zespołu Orzechowskiego, High Definition Quartet, który spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem. Amerykański trębacz Randy Brecker (współpracownik m.in. Charlesa Mingusa, Franka Zappy czy Horace’a Silvera, który zagrał kilka koncertów z polską grupą) opisał swoje spostrzeżenia tak: „To jeden z najbardziej niesamowitych zespołów, jeśli nie najbardziej niezwykła grupa, z jaką kiedykolwiek grałem”.
Zainteresowanie indywidualnym językiem Pianohooligana, czerpiącym nie tylko z dorobku jazzu i muzyki poważnej, przez kolejne lata systematycznie rosło i umożliwiało mu występy w coraz to odleglejszych zakątkach globu, chociażby w Kanadzie, Indiach, Ekwadorze, Indonezji czy Tajwanie. Prezentował swoje pomysły solo, z zespołem, a także we współpracy z Narodową Orkiestrą Symfoniczną Polskiego Radia, Sinfonią Varsovią, Skalpelem, Sławkiem Jaskułke, Kubą Więckiem, Avishaiem Cohenem, Carlosem Zíngaro, Philipem Glassem, Adrianem Utleyem z Portishead, Fenneszem, Williamem Basinskim i wieloma innymi.
Twórczość Piotra Orzechowskiego często ma konkretny temat wyjściowy, który zostaje przekształcony w zaskakujący, autorski sposób. Dotyczy to nie tylko muzyki Pendereckiego i Bacha, ale również oberka (na albumie „15 Studies For The Oberek”, 2014, Decca Classics), Mickiewicza i muzyki elektronicznej (na „Dziadach”, 2019, Anaklasis), ścieżki dźwiękowej Wojciecha Kilara do filmu „Dracula” (na „Themes of Dracula”, 2022, Anaklasis) czy, ostatnio, swingu (na „Critique of Swing in Two Parts”, 2024, Warner Music Poland). Kluczem projektu realizowanego w ramach stypendium artystycznego m.st. Warszawy są z kolei teksty z Księgi Psalmów. Skomponowane i zaaranżowane zostały na fortepian i preparacje oraz wyjątkowy głos awangardowej wokalistki Natalii Kordiak. Jej umiejętności techniczne miały istotny wpływ na dobór wykorzystanych psalmów. Niełatwe teksty w przekładzie ks. Remigiusza Popowskiego SDB, oparte na starożytnym, greckim przekładzie Septuaginty, wymagają szczególnych talentów wokalnych.
W partyturze utworu znalazło się miejsce zarówno na ściśle dookreślone fragmenty muzyczne, jak i te pozwalające na swobodę. Pierwotnie miały się w niej znaleźć też partie innych instrumentów, ale w trakcie prac nad „Psalmami na głos i improwizację” stało się jasne, że muzyka o liturgicznym charakterze domaga się bardziej intymnego, kameralnego charakteru. Jak zawsze u Pianohooligana próżno tutaj szukać jednak oczywistych odniesień i gatunkowej sztampy. Choć łatwo ustalić inspiracje i odniesienia, utwór ma własną, niedającą się zaszufladkować tożsamość. Materiał przygotowany przez duet nie będzie jednorazowym przedsięwzięciem. Pierwsze koncerty już się odbyły, kolejne planowane są na 2026 rok.
Jarosław Kowal


